Skip to content

Dlaczego założyliśmy DataChi

Problem przepustowości wykonawczej, który większość organizacji sprzedażowych traktuje jako problem produktywności, i dlaczego odpowiedzią nie jest więcej przedstawicieli. Notatka założyciela o tym, co wciąż obserwowaliśmy i co postanowiliśmy zbudować.

Rai Chadee
Rai Chadee
3 min czytania
Mały zespół sprzedaży B2B podczas sesji roboczej

Najwyraźniejszym wzorcem w sprzedaży B2B jest ten, którego nikt nie projektuje. Tydzień przedstawiciela wypełnia się wszystkim, co nie jest sprzedażą — aktualizacje CRM po każdej rozmowie, follow-upy wychodzące z opóźnieniem albo wcale, praca przygotowawcza do spotkania zaczynającego się za dwadzieścia minut, te same sześć kart z researchem prospektów otwartych na początku każdego dnia. Sprzedaż, czyli praca, która ma być właściwym zajęciem, kończy się wciśnięta w szczeliny.

Założyliśmy DataChi, bo ten wzorzec nie wygląda dla nas na problem produktywności — to problem przepustowości, a ta różnica ma znaczenie.

Co wciąż obserwowaliśmy

Przed tą firmą spędziliśmy lata wewnątrz organizacji sprzedażowych każdej wielkości — na wczesnym etapie, w fazie wzrostu i kilku zespołów po rundzie Series C, które powinny były wiedzieć lepiej. To samo trzymało się wszędzie.

Więcej przedstawicieli nie pomagało. Każdy nowy pracownik przychodził, wdrażał się, a w ciągu kwartału jego tydzień wyglądał tak samo jak u wszystkich innych: mniej więcej czterdzieści procent na rozmowach, sześćdziesiąt procent na administracji, która te rozmowy otaczała. Silni przedstawiciele mieli trochę lepiej. Problem strukturalny był identyczny.

Lepsze narzędzia też nie pomagały w taki sposób, w jaki miały. CRM nadal trzeba było wypełniać ręcznie. Sekwencer nie robił researchu prospekta. Narzędzie do konferencji produkowało transkrypcję, która nie była podsumowaniem. Każde narzędzie rozwiązywało wycinek i zostawiało tkankę łączną tam, gdzie zawsze była: na przedstawicielu.

Wniosek, do którego wciąż dochodziliśmy, brzmiał: ta luka nie była brakującym narzędziem. Brakowało całej warstwy pracy — warstwy administracyjnej, która powinna była siedzieć między przedstawicielem a systemem. W większości organizacji sprzedażowych tą warstwą administracyjną był przedstawiciel.

Dlaczego teraz

Część oczywista: modele językowe stały się wystarczająco dobre. Nie idealnie, nie autonomicznie w każdym zadaniu, ale na tyle dobrze, że staranna integracja z istniejącym stackiem mogła wyrządzić realne szkody warstwie administracyjnej. To część, którą wszyscy zauważają.

Częścią, która ma dla nas większe znaczenie, jest zmiana regulacyjna. Rynek europejski zaczął zadawać poważne pytania o to, gdzie działają obciążenia AI i kto trzyma dane. Mamy siedzibę w Luksemburgu, co oznacza, że GDPR i suwerenność cyfrowa to nie marketingowy slogan — to środowisko, w którym działamy. Dane klientów domyślnie znajdują się w regionach UE, z aktualnym regionem widocznym wewnątrz workspace’u. DPA są podpisywane przed wdrożeniem, a nie po tym, jak pierwszy audyt o nie zapyta. Dostawcy inferencji są jawnie wymienieni na stronie Trust & Security. Nic z tego nie było decyzją produktową; był to punkt wyjścia, w ramach którego musieliśmy budować.

Co zbudowaliśmy

DataChi to warstwa administracyjna zespołu sprzedaży, zautomatyzowana. Garstka wyspecjalizowanych AI-owych członków zespołu obsługuje prospecting, analitykę pipeline’u, follow-upy, aktualizacje CRM, przygotowanie do spotkań i wsparcie inbound. Siedzą pod spodem zespołu sprzedaży, który już masz, absorbując pracę, która od początku nie powinna była być pracą dla człowieka.

Zasada, do której wciąż wracamy, to ta, którą przekazałem luksemburskiej prasie kilka tygodni temu:

AI nie powinno zastępować zespołów sprzedaży, lecz pomagać im skupić się na tym, co naprawdę tworzy wartość. Automatyzując pewne zadania operacyjne, dążymy do oddania zespołom czasu, którego potrzebują, by skupić się na relacjach z klientami, strategii sprzedaży i podejmowaniu decyzji.

To jest ta firma. Wszystko inne — agenci, integracje, architektura UE — jest tego pochodną.

Dokąd zmierzamy

Pierwsza wersja DataChi jest na rynku. Sześciu agentów, główne integracje z CRM i outreachem oraz model wdrożenia, który pozwala zespołom wybrać, gdzie znajdują się ich dane. W nadchodzących kwartałach pogłębiamy playbooki branżowe, poszerzamy pokrycie językowe w regionach, w których działają nasi klienci, i dodajemy kolejnych dwóch agentów z roadmapy.

Umów się na spersonalizowane demo i dowiedz się, jak DataChi pomaga Twoim przedstawicielom skupić się na transakcjach zamiast na administracji.